Fragmenty książki
MIŁOSIERDZIE BOGA W DZIEŁACH JEGO
ks. dra Michała Sopoćki
Myśli ludzi o Bogu są bardzo mgliste, albowiem
Boga nikt nigdy nie widział
(J, 1,18).
(...) Gdybyśmy nigdy nie widzieli słońca, a tylko sądzili o nim ze światła,
jakie bywa w dzień pochmurny, nie zdołalibyśmy wytworzyć dokładnego
pojęcia o tym źródle światła dziennego. Albo gdybyśmy nigdy nie oglądali
światła białego, a poznawali je przez siedem barw tęczy nie moglibyśmy
poznać białości. Podobnie sami nie możemy wyrobić sobie pojęcia o Istocie
Bożej, a tylko możemy poznawać jej doskonałości, jakie stworzenia ukazują
nam w stanie wielokrotności i podziału, gdy w Bogu są one wszystkie
bezwzględnie prostą jednością. Bóg - jako istota najdoskonalsza - jest
to duch najczystszy i najprostszy, czyli nie zawierający w sobie żadnych
części składowych.
(...) Nie sposób jest zgłębić wszystkie doskonałości,
odnoszące się do istoty Boga: są one liczne i trudne do poznania. (...)
Spośród wszystkich tych doskonałości, Pan Jezus wyróżnia jedną, z której
jak ze źródła wypływa wszystko, co nas spotyka na ziemi, i w której
Bóg chce być wielbiony przez całą wieczność. Jest to Miłosierdzie Boże.
Bądźcie tedy miłosierni, jako i Ojciec
wasz miłosierny jest (Łk 6,36).
Miłosierdzie Boga jest to doskonałość Jego działalności,
skłaniającej się ku bytom niższym w celu wyprowadzenia ich z nędzy i uzupełnienia
ich braków - jest to Jego wola czynienia dobrze wszystkim, którzy cierpią
jakieś braki i sami nie są w stanie ich uzupełnić. Pojedynczy akt miłosierdzia
jest litością, a stan niezmienny zlitowania - miłosierdziem. Stosunek
Boga do stworzeń ujawnia się w usuwaniu ich braków i udzielaniu mniejszych
lub większych doskonałości. Udzielanie doskonałości rozważane samo w sobie,
niezależnie od jakichkolwiek okoliczności jest dziełem dobrotliwości Bożej,
która każdemu rozdaje dary według swego upodobania.
O ile upatrujemy w Bogu zupełną bezinteresowność
w udzielaniu dobrodziejstw, przypisujemy to szczodrobliwości Bożej.
Czuwanie Boga, byśmy przy pomocy otrzymanych dobrodziejstw doszli do
wytkniętego nam celu, nazywamy opatrznością. Udzielanie doskonałości
według z góry ustalonego planu i porządku będzie dziełem sprawiedliwości.
Wreszcie udzielanie doskonałości stworzeniom w celu wyprowadzenia ich
z nędzy i usunięcia braków, jest dziełem Miłosierdzia.
Nie w każdym bycie brak jest jego nędzą, albowiem
każdemu stworzeniu należy się tylko to, co Bóg przedtem przewidział i
postanowił. Nie jest np. nieszczęściem owcy, że nie ma rozumu, ani też
nędzy człowieka nie stanowi brak skrzydeł. Natomiast brak rozumu u człowieka
lub skrzydeł u ptaka będzie nieszczęściem i nędzą. Cokolwiek Bóg czyni
dla stworzeń, czyni według należnego przewidzianego i ustalonego porządku,
który stanowi sprawiedliwość Bożą. Ale ponieważ ten porządek został przyjęty
zupełnie dobrowolnie i nie był przez nikogo Bogu narzucony, dlatego w
ustanowieniu takiego a nie innego porządku trzeba widzieć również dzieło
Miłosierdzia.
Stąd
wnikając w pierwsze przyczyny i motywy działania Bożego widzimy Miłosierdzie
u źródła każdego czynu na zewnątrz. Jeżeli bowiem coś należy się stworzeniu,
to tylko na mocy uprzedniego postanowienia. Ponieważ nie można w ten
sposób cofać się w nieskończoność, trzeba zatrzymać się nad tym, co
zależy jedynie od woli Bożej czyli od Miłosierdzia Bożego.W każdym dziele
Bożym, zależnie od naszego zapatrywania na nie, można widzieć wymienione
doskonałości Boże.
Na przykład ocalenie
Mojżesza, umieszczonego w koszu na wodach rzeki Nilu, pojęte ogólnie,
niezależnie od jakichkolwiek okoliczności, nazwiemy dobrotliwością Boga.
O ile zaś zwrócimy uwagę na bezinteresowność Boga w tym ocaleniu, które
Mu nie było potrzebne, i na które dziecko samo nie zasłużyło - będzie
to dziełem szczodrobliwości Bożej. Ocalenie Mojżesza ze względu na to,
że Bóg postanowił przez niego wyprowadzić Izraelitów z Egiptu, nazwiemy
sprawiedliwością Bożą. Czuwanie nad opuszczonym dzieckiem na rzece i
narażonym na różne niebezpieczeństwa przypisujemy opatrzności Bożej.
Wreszcie wyprowadzenie dziecka z nędzy, opuszczenia i licznych braków
i udzielenie mu doskonałości w formie odpowiednich warunków życia, wzrostu,
wychowania, wykształcenia, będzie dziełem Miłosierdzia Bożego.
Ponieważ w każdym z wymienionych momentów tego
przykładu uderza nas nędza dziecka i różne braki, więc możemy powiedzieć,
że dobrotliwość Boża jest Miłosierdziem, które stwarza i daje; szczodrobliwość
Boża - to Miłosierdzie, co hojnie obdarza bez zasług; opatrzność Boża
- to Miłosierdzie, co czuwa; sprawiedliwość Boża - to Miłosierdzie,
co wynagradza ponad zasługi, a karze mniej od win; wreszcie miłość Boża
- to Miłosierdzie, co się lituje nad nędzą ludzką i nas ku sobie pociąga.
Inaczej mówiąc, Miłosierdzie Boże jest głównym motywem działania Bożego
na zewnątrz czyli znajduje się u źródła każdego dzieła Stwórcy.
W każdej księdze Pisma Św. Starego i Nowego
Testamentu jest wzmianka o Miłosierdziu Bożym po kilkanaście razy, a
najwięcej i najwymowniej mówi o nim Księga Psalmów. Spośród stu pięćdziesięciu
Psalmów aż pięćdziesiąt pięć specjalnie wysławia tę doskonałość Boga,
a w Psalmie 135 powtarza się jako refren w każdym wierszu: Bo
na wieki Miłosierdzie Jego.
W całym Piśmie św. znajduje się przeszło czterysta
miejsc, wysławiających wprost Miłosierdzie Boże, w Księdze Psalmów -
sto trzydzieści, znacznie zaś więcej urywków ubocznie opiewa Miłosierdzie
Boże. Psalmista, mówiąc o Miłosierdziu Bożym, nie zadawala się wyrazem
miłosierny, lecz podaje cały szereg synonimów, jak gdyby
chcąc wzmocnić nasze przekonanie o niezmierzonym Miłosierdziu Bożym.
Kogóż nie zdziwi ta obfitość wyrażeń Pisma Św.
o Miłosierdziu Bożym! Kto nie zapyta, dlaczego Autor natchniony to czyni?
Widzimy w tym chęć Boga udzielania ludziom swego Miłosierdzia i obudzenia
w nich ufności. Bóg chce pouczyć nas o swoim życiu wewnętrznym, o swoim
stosunku do stworzeń, a w szczególności do ludzi. Bóg chce być wielbiony
przez nas w Miłosierdziu, byśmy Go naśladowali w uczynkach (Tom I str.
5-16).
KULT MIŁOSIERDZIA
BOŻEGO
Miłość Pana Jezusa ku nam jest boska
i ludzka, jako że posiada On boską i ludzką naturę, i wolę. Stąd Najświętsze
Serce Zbawiciela można uważać za symbol potrójnej Jego miłości ku nam:
boskiej, ludzkiej duchowej i ludzkiej uczuciowej. Jednak to serce nie
jest obrazem formalnym czyli znakiem, a tylko jak gdyby jego śladem
(...).Żaden bowiem obraz stworzony nie jest w stanie przedstawić istoty
tej nieskończonej miłości miłosiernej, jak się wyraża Pius XII w encyklice
Haurietis aquas z dnia 15 maja 1956 r.
W kulcie Najświętszego Serca Jezusowego czcimy przede
wszystkim miłość ludzką Pana Jezusa ku rodzajowi ludzkiemu obok Jego
miłości boskiej ku nam, która jako miłość ku nędzy jest miłosierdziem
Bożym. A więc w kulcie tym czcimy tylko ślad miłosierdzia Bożego - znajduje
się ono w nim zaledwie w związku. W kulcie miłosierdzia Bożego bliższym
przedmiotem materialnym jest krew i woda, które wypłynęły z otwartego
boku Zbawiciela na krzyżu. Są one symbolem Kościoła (...).
Ta krew i woda płyną ustawicznie w Kościele w postaci łask oczyszczających
duszę
(w sakramencie chrztu i pokuty) i życiodajnych (w Sakramencie Ołtarza),
a sprawcą ich jest Duch Święty, którego Zbawiciel udzielił Apostołom.
(...) Przedmiotem formalnym w tym kulcie,
czyli motywem jego jest nieskończone Miłosierdzie Boga Ojca, Syna i
Ducha Świętego do upadłego człowieka. Jest to miłość Boga ku rodzajowi
ludzkiemu w obszerniejszym znaczeniu, albowiem nie jest to miłość upodobania
w doskonałości, ale litosna miłość ku nędzy...
(...) Z powyższego wynika, że kult Miłosierdzia Bożego
jest logiczną konsekwencją kultu Serca Jezusowego, z którym był w związku,
a teraz występuje osobno i z nim się nie utożsamia, albowiem posiada
inny przedmiot materialny i formalny oraz zupełnie inny cel: odnosi
się do wszystkich Trzech Osób Trójcy Świętej, a nie do Drugiej tylko,
jak w tamtym i bardziej odpowiada stanowi psychicznemu dzisiejszego
człowieka, który potrzebuje ufności w Bogu. JEZU, UFAM TOBIE, a przez
Ciebie ufam Ojcu i Duchowi Świętemu (Tom II, s. 204-205).
Nabożeństwo do miłosierdzia Bożego - miłosierdzia,
którym darzy nas Bóg w sakramencie pokuty - należy do takich, które odpowiada
wszystkim duszom. Zmierza ono bowiem do uwielbienia Najmiłosierniejszego
Zbawiciela nie w jakimś jego szczególnym stanie czy tajemnicy, ale w jego
powszechnym miłosierdziu, w którym wszystkie tajemnice znajdują najgłębsze
swe wyjaśnienie. I chociaż to nabożeństwo jest wyraźnie wyodrębinone,
znajduje w sobie coś powszechnego. Nasze hołdy bowiem zwracają się do
uwielbionej Osoby Boga Człowieka. Wyraża to akt strzelisty:
JEZU, UFAM TOBIE, który pobudza w duszy człowieka poczucie nędzy i grzeszności
oraz cnotę ufności, która jest podstawą naszego usprawiedliwienia
(Tom II, s. 263).
UFNOŚĆ
Decydującym czynnikiem w otrzymaniu miłosierdzia
Bożego jest ufność.
Ufność jest to spodziewanie się czyjejś
pomocy. Nie stanowi ona cnoty osobnej, lecz jest warunkiem koniecznym
cnoty nadziei oraz częścią składową cnoty męstwa i wielkoduszności.
Ponieważ ufność wypływa z wiary, potęguje nadzieję i miłość,
a oprócz tego w ten lub inny sposób wiąże się z cnotami moralnymi, dlatego
można nazwać ją podkładem, na którym cnoty teologiczne łączą się z moralnymi.
Cnoty moralne z naturalnych przekształcają się w nadprzyrodzone, o ile
praktykujemy je
z ufnością w pomoc Bożą.
Ufność naturalna - jako spodziewanie się pomocy
ludzkiej - jest wielką dźwignią w życiu człowieka. Przypomnijmy sobie
choćby oblężenie Zbaraża, Chocimia i innych miejsc warownych, kiedy
oblężeni wytrzymywali z heroiczną wytrwałością najstraszniejsze ataki
wroga, znosząc przy tym wszelkie braki, ponieważ spodziewali się odsieczy
i wyzwolenia. Ale spodziewanie się pomocy u ludzi często zawodzi. Natomiast
kto Bogu zaufa, ten nigdy nie dozna zawodu. Mającego
nadzieję w Panu, miłosierdzie ogarnie (Ps 31,10).
(...) w mowie pożegnalnej, wygłoszonej po ostatniej
wieczerzy w wieczerniku, Pan Jezus po udzieleniu ostatnich zleceń i
zapowiedzeniu Apostołom ucisku na świecie, jaki ich spotka dla imienia
Jego, wskazuje na ufność jako na konieczny warunek wytrwania i zjednania
sobie pomocy miłosierdzia Bożego : Na
świecie doznacie ucisku, ale ufajcie, jam zwyciężył świat (Jn
16, 33). Jest to ostatnie słowo Zbawiciela przed męką, jakie
zanotował ukochany Apostoł pragnąc przypomnieć wszystkim wiernym po
wszystkie czasy, jak konieczną jest ufność nie zalecona tylko, ale nakazana
przez Zbawiciela.
Dlaczego Bóg tak bardzo zaleca ufność ? Dlatego,
że ona jest hołdem złożonym miłosierdziu Bożemu. Kto spodziewa się pomocy
od Boga, wyznaje, że on jest wszechmocny i dobry, że może i chce nam
tę pomoc okazać, że on jest przede wszystkim miłosierny. Nikt
nie jest dobry, jeno jeden Bóg (Mk 10, 18).
Mamy Boga poznawać w prawdzie, albowiem fałszywe poznanie Boga oziębia
nasz stosunek do niego i tamuje łaski miłosierdzia jego.
(...) Nasze życie duchowe zależy głównie od
pojęć, jakie sobie tworzymy o Bogu.
Są między nami a Bogiem stosunki fundamentalne, wynikające z naszej
natury stworzonej, ale są również stosunki, wynikające z naszej postawy
względem Boga, która zależy od naszych o nim pojęć. Jeżeli wytworzymy
sobie pojęcia fałszywe o Panu Najwyższym, stosunki nasze z nim będą
niewłaściwe, a nasze wysiłki w celu ich naprawienia - bezowocne. Jeżeli
mamy o nim pojęcie niedokładne, w naszym życiu duchownym będzie wiele
braków i niedoskonałości. Jeśli jest ono prawdziwe według ludzkich możliwości,
dusza nasza z całą pewnością rozwinie się w świętości i światłości.
A więc pojęcie o Bogu jest kluczem do świętości,
albowiem reguluje nasze postępowanie w stosunku do Boga jak i Boga do
nas. Bóg przybrał nas za dzieci swoje, ale niestety nie postępujemy
w praktyce jak dzieci: synostwo Boże bywa tylko nazwą, a w uczynkach
nie okazujemy ufności dziecięcej względem tak dobrego Ojca.
(...) Brak ufności przeszkadza Bogu świadczyć nam dobrodziejstwa, jest
jakby ciemną chmurą, tamującą działanie promieni słonecznych, jakby
tamą uniemożliwiającą dostęp wody ze źródła.
(...) Nic nie przynosi Boskiej wszechmocy tyle
chwały jak to, że Bóg czyni wszechmocnymi tych, którzy mu ufają. Wszakże
by ufność nasza nigdy nie zawiodła, winna odznaczać się odpowiednimi
cechami, na które wskazał sam Król miłosierdzia.
(...) Ze względu na Boga ufność winna być nadprzyrodzona, zupełna, czysta,
mocna
i wytrwała. Przede wszystkim ufność winna wypływać z łaski i na Bogu
się opierać.
(...) Ufając Bogu nie wolno zbyt ufać sobie,
swoim talentom, swojej roztropności ani swojej sile, albowiem Bóg wówczas
odmówi pomocy i pozwoli przekonać się z doświadczenia o naszej nieudolności.
W sprawach Bożych winniśmy lękać się siebie
i mieć przekonanie, że sami z siebie potrafimy tylko skrzywić lub nawet
zniszczyć zamiary Boże.
(...) Ufając Bogu nie opieramy się tylko na
środkach ludzkich, bo na tym świecie największe siły i skarby nie pomogą,
jeżeli Bóg sam nie wesprze, nie umocni, nie pocieszy, nie nauczy, nie
strzeże. Trzeba wprawdzie wybrać środki, które uważamy za konieczne,
lecz nie można opierać się wyłącznie na nich, ale całą ufność należy
położyć w Bogu. Ta ufność winna zajmować złoty środek między tak zwanym
kwietyzmem i nadmierną ruchliwością. Zwolennicy tej ostatniej są w ustawicznym
niepokoju, albowiem w działalności swojej opierają się wyłącznie na
sobie. Ufność zaś Bogu pobudza do pilnej pracy w rzeczach najmniejszych,
a zarazem zabezpiecza przed niepokojem nadmiernie ruchliwych ludzi.
Byłoby znowu lenistwem zdać się całkowicie na Boga, bez wierności swoim
obowiązkom.
Ufność Bogu ma być mocna i wytrwała, bez powątpiewań
i słabości. Taką ufność miał Abraham, gdy zamierzał złożyć syna swego
w ofierze. Taką ufność mieli męczennicy. Natomiast Apostołom w czasie
burzy brakowało tej cnoty i dlatego Pan Jezus zrobił im wyrzut : Czemu
jesteście bojaźliwi, małej wiary? (Mt 8, 26).
Mając mocną ufność należy się wystrzegać małoduszności
i zuchwalstwa. Małoduszność jest najnikczemniejszą z pokus, skoro bowiem
stracimy odwagę postępu w dobrym, prędko wpadniemy w przepaść występków.
Zuchwalstwo znowu naraża na niebezpieczeństwa (np. okazja do grzechu)
w nadziei, że Bóg nas uratuje. Jest to kuszenie Pana Boga, kończące
się zwykle tragicznie dla kuszących.
Ze względu na nas ufność winna być połączona
z bojaźnią, która jest skutkiem poznania naszej nędzy. Bez tej bojaźni
ufność staje się zarozumiałością, a bojaźń bez ufności - małodusznością.
Bojaźń z ufnością staje się pokorna i mężna, a ufność z bojaźnią staje
się silna i skromna.
Aby łódź żaglowa płynęła, potrzeba wiatru i pewnego ciężaru, któryby
ją zanurzał
w wodzie, by się nie wywróciła. Tak i nam trzeba wiatru ufności i ciężaru
bojaźni.
Pan kocha się w tych, którzy się go
boją, i w tych, którzy nadzieję mają w miłosierdziu Jego (Ps 146,
11).
Ufność
ma być połączona z tęsknotą czyli pragnieniem oglądania obietnic Bożych
i połączenia się z umiłowanym naszym Zbawicielem. (...) Tęsknota za
Bogiem winna być zgodna z wolą Bożą, ma być bardzo pokorna nie tylko
w uczuciu, ale i w woli, która ma zagrzewać nas do ustawicznej pracy
i zupełnego ofiarowania się Bogu. Wszakże ufną tęsknotę trzeba oprzeć
na szczerej pokucie za grzechy, bo inaczej byłaby ona złudzeniem. Mającego
nadzieję w Panu, miłosierdzie ogarnie
(Ps 31, 10).
Gdy okręt wśród srożącej się burzy utraci maszt,
liny i ster, a spienione fale pędzą
go na skały, gdzie mu grozi rozbicie, wówczas strwożeni żeglarze uciekają
się do ostatecznego środka; spuszczają kotwicę, by się okręt zatrzymał
i uchronił od roztrzaskania. Taką kotwicą jest dla nas ufność w pomoc
Bożą.
(...) Błogosławiony mąż, który ufa Panu
i będzie Pan ufaniem jego. I będzie jako drzewo, które przesadzają nad
wodami, które ku wilgoci puszcza korzenie swoje;
a nie będzie się bało, gdy przyjdzie gorąco, i będzie liść jego zielony,
a czasu suchości nie będzie się frasować i nigdy nie przestanie czynić
owocu (Jr 17, 7- 8).
Przede wszystkim ufność jest to hołd złożony
miłosierdziu Bożemu, który nawzajem darzy ufającego siłą i męstwem do
pokonania największych trudności.
(...) Ufność Bogu usuwa wszelki smutek i przygnębienie, a napełnia duszę
wielką radością, nawet w najtrudniejszych warunkach życia.
(...) Ufność czyni cuda, bo ma na usługi wszechmoc Bożą.
(...) Ufność daje pokój wewnętrzny, jakiego świat dać nie może.
Ufność toruje drogę wszystkim cnotom.
Istnieje legenda, jak wszystkie cnoty postanowiły
opuścić ziemię, splamioną licznymi występkami i powrócić do niebieskiej
ojczyzny. Gdy zbliżyły się do bram niebieskich, odźwierny wpuścił wszystkie
z wyjątkiem ufności, aby na ziemi biedni ludzie nie wpadli w rozpacz
wśród tylu pokus i cierpień. Wobec tego ufność musiała wrócić,
a za nią wróciły wszystkie inne cnoty.
Szczególnie ufność pociesza konającego człowieka,
któremu w ostatniej chwili przypominają się wszystkie grzechy całego
życia i doprowadzają go do rozpaczy. Toteż trzeba konającym podawać
odpowiednie akty ufności, trzeba im wskazać niedaleką ojczyznę, gdzie
Król Miłosierdzia oczekuje z radością ufających jego miłosierdziu.
Ufność zapewnia nagrodę po śmierci, jak tego dowodzą liczne przykłady
Świętych.
Szczególnie Dyzmas - umierający łotr na krzyżu obok Pana Jezusa, zwrócił
się do niego z ufnością w ostatnim momencie swego życia i usłyszał błogie
zapewnienie:
Dziś ze mną będziesz w raju.
(...) Nieszczęsny
człowiek, który ufa człowiekowi i opiera się na śmiertelnym ciele,
a od Pana odstępuje serce jego. Bo będzie jako oset na puszczy i nie
ujrzy, gdy przyjdzie dobre... (Jr 17, 5-6).
Oto obraz świata dzisiejszego, tak bardzo ufającego sobie, swojej mądrości,
swojej sile i swoim wynalazkom, które zamiast go uszczęśliwić wywołują
u niego obawę samozniszczenia. Niewątpliwie, wynalazki są rzeczą dobrą
i zgodną z wolą Boga, który, powiedział : Napełniajcie
ziemię, a czyńcie ją sobie poddaną (Rdz 1, 28), ale nie
wolno ufać wyłącznie swemu rozumowi, zapominając o Stwórcy i należnej
mu czci, i ufności.
(...) Nieufność ludzi do Boga jest niedorzecznym
i bezpodstawnym nieporozumieniem. Powstaje ona stąd, że nasze ułomności
i błędy przenosimy na Boga, i przypisujemy mu to co widzimy w sobie.
Wyobrażamy sobie Boga zmiennego, kapryśnego jak my - surowego i zmartwionego
jak my: Otóż tak myśląc i postępując wyrządzamy Bogu obelgę, sobie samym
wielką krzywdę. Gdzie byśmy byli teraz, gdyby ten, co kieruje naszymi
losami, był tak kapryśny, tak mściwy, tak gniewliwy, jak to my sobie
nieraz wyobrażamy? Przyczyną naszego błędnego pojęcia o Bogu i przypisywanie
Mu naszych wad jest skutkiem naszej własnej słabości i smutku, ustawicznej
obawy i niepokoju wewnętrznego, które panują zresztą prawie na całym
świecie.
Ufność można przyrównać do wiszącego z nieba
łańcucha, do którego przyczepiamy nasze dusze. Ręka Boża podnosi ten
łańcuch w górę i porywa tych, którzy się go mocno trzymają. (...) Chwyćmy
się więc tego łańcucha w czasie modlitwy, jak ów ślepy z Jerycha, który
siedząc przy drodze usilnie wołał : Jezusie,
Synu Dawida, zmiłuj się nade mną Ufajmy Bogu w potrzebach
doczesnych i wiecznych, w cierpieniach, niebezpieczeństwach i opuszczeniach.
Ufajmy nawet wówczas, gdy nam się zdaje, że nas Bóg opuścił, gdy nam
odmawia swych pociech, gdy nie wysłuchuje nas, gdy przygniata nas ciężkim
krzyżem. Wówczas trzeba ufać Bogu najwięcej, bo to jest czas próby,
czas doświadczenia, przez które musi przejść każda dusza.
Duchu święty, daj mi łaskę ufności niezachwianej
ze względu na zasługi Pana Jezusa, a bojaźliwej ze względu na moją słabość.
Gdy ubóstwo zakołacze do mego domu:
JEZU, UFAM TOBIE.
Gdy nawiedzi mnie choroba, albo dotknie kalectwo:
JEZU, UFAM TOBIE
Gdy świat mnie odepchnie i nienawiścią ścigać będzie:
JEZU, UFAM TOBIE.
Gdy czarna potwarz mnie skala i przesyci goryczą:
JEZU, UFAM TOBIE.
Kiedy opuszczą mnie przyjaciele i ranić mnie będą mową i czynem:
JEZU, UFAM TOBIE.
Duchu miłości i miłosierdzia, bądź mi ucieczką,
słodkim pocieszeniem, błogą nadzieją, bym w najtrudniejszych okolicznościach
życia mojego nigdy nie przestawał Ci ufać! (Tom III str 189-200).
Cnota miłosierdzia jest spójnią braterstwa
wśród ludzi, matką czujną, która wszystkich, co cierpią, ratuje i pociesza;
jest obrazem Opatrzności Bożej, bo ma oko otwarte na potrzeby każdego;
jest przede wszystkim obrazem miłosierdzia Bożego, jak powiedział Zbawiciel:
Bądźcie miłosierni, jako i Ojciec
wasz miłosierny jest
(Łk 6,36).
Powinniśmy zrozumieć, że cnota ta nie
jest nam tylko doradzana, ale jest ścisłym obowiązkiem każdego chrześcijanina.
Wielu ludzi ma błędne pojęcie o cnocie miłosierdzia; myślą oni, że pełniąc
uczynki miłosierne czynią tylko łaskę i ofiarę, która zależy od woli
i dobrego serca naszego. Tymczasem jest zupełnie inaczej. Cnota miłosierdzia
nie jest tylko radą, do której można się stosować lub jej zaniechać
bez grzechu; jest ona prawem ścisłym i obowiązkiem. Od jego spełnienia
nikt się usunąć nie może.
Wynika to z Pisma Świętego, z głosu rozumu
i ze stosunku naszego braterstwa.
Już w Starym Testamencie ta cnota ściśle obowiązywała wszystkich. Czytamy
w księgach Mojżesza: Ja rozkazuję
tobie, abyś otwierał rękę bratu twemu potrzebującemu i ubogiemu, który
z tobą mieszka(Pwt 15,11).
(...) Jeszcze w wyższym stopniu obowiązek miłosierdzia nakłada na nas
Zbawiciel. Opisując Sąd Ostateczny wkłada w usta sędziego taki wyrok:
Idźcie precz ode Mnie, przeklęci,
w ogień wieczny, który zgotowany jest diabłu i aniołom jego (Mt
25,41).
(...) Jako jedyny powód wymienia brak uczynków
miłosiernych względem bliźnich. Albowiem
łaknąłem, a nie nakarmiliście Mnie; pragnąłem, a nie daliście Mi pić;
byłem gościem a nie przyjęliście Mnie; nagim, a nie przyodzialiście
Mnie; chorym i więźniem, a nie nawiedziliście Mnie... Zaprawdę powiadam
wam, czegokolwiek nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, Mnie
nie uczyniliście (Mt 25, 42-45).
Po tych słowach Pana Jezusa chyba nie trzeba dowodzić, że cnota miłosierdzia
jest ścisłym obowiązkiem, albowiem Bóg sprawiedliwy karać nie może za
to, co nie jest nakazane.
(...) Niezliczone urywki Pisma Świętego mówią
o nagrodzie doczesnej za miłosierdzie okazywane bliźnim.
Na lichwę daje Panu, kto ma litość nad ubogim, i nagrodę jego
odda mu (Prz 19,17).
(...) o wiele większe błogosławieństwo i łaski przyrzeka Pan Jezus miłosiernym:
Dawajcie, a będzie wam dane (...)
Albowiem tąż samą miarą, którą mierzycie będzie wam odmierzone
(Łk 6,38).
(...) Zapłata miłosierdzia nie kończy się na
rzeczach doczesnych. Stokroć cenniejsze są dobra duchowe, jakimi Bóg
nagradza tę cnotę, a zamykają się one wszystkie w jednym słowie: przebaczenie
i łaska u Boga. Jest to największe dobro, najcenniejszy skarb, najdroższa
perła, którą odnaleźć można łatwo, praktykując cnotę miłosierdzia względem
bliźnich. Jeśli kto miał nieszczęście osłabić w sobie wiarę i błąka
się w życiu jak ślepy, niech będzie miłosierny, a na tej drodze odnajdzie
niewątpliwie utracone światło niebieskie. Jeśli kto znowu jeszcze nie
zdążył dojść do poznania miłosierdzia Bożego i dlatego nie może go naśladować,
niech zacznie od praktyki miłosierdzia względem bliźnich, a na pewno
ziszczą się nad nim słowa Zbawiciela: Błogosławieni
miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią (Mt 5,7).
(...) Cnota miłosierdzia uprasza nam łaski
i światło, oczyszcza nas z grzechów, kierując nas do Sakramentu Pokuty,
wybawia duszę od śmierci czyli potępienia wiecznego, jak powiada Pismo
Święte: Jałmużna od wszelkiego grzechu
i od śmierci wybawia, a nie dopuści duszy iść do ciemności (Tb
4,11).
(...) Aby za uczynki miłosierne otrzymać
nagrodę wieczną, muszą one odpowiadać pewnym warunkom, a mianowicie:
trzeba je spełniać w czystej intencji, chętnie, nieustannie i bez względu
na osoby, którym je wyświadczamy.
(...) Jaki to wielki zaszczyt zastępować Boga na
ziemi w świadczeniu Jego miłosierdzia i wyprowadzaniu braci naszych
z nędzy oraz w usuwaniu ich braków fizycznych lub moralnych!
(...). Jakie to dla nas szczęście, że Bóg w tak łatwy sposób pozwala
nam odpokutować
za grzechy nasze i wysłużyć sobie nagrodę wieczną!